piątek, 8 sierpnia 2014

TAG: 10 rzeczy, których się boję

Cześć! Dzisiaj przychodzę do Was z Tagiem na temat rzeczy, które przyprawiają mnie o dreszcze. Generalnie jestem typem człowieka, który boi się własnego cienia, więc tych punktów jest na pewno więcej niż 10, ale wymienię te, które obecnie przychodzą mi do głowy. Z góry uprzedzam, że post będzie długi, więc proponuję wziąć coś dobrego do picia, zaopatrzyć się w przekąski, usiąść wygodnie i zagospodarować trochę czasu na czytanie :). Zaczynamy!

10.Landrynki. Wiem, brzmi to dosyć dziwnie. Większość osób prawdopodobnie bardzo lubi słodkości oraz smakołyki i uwierzcie, że ja również jestem wielkim łasuchem. Jednak landrynki czy różnego rodzaju „twarde” cukierki, nie kojarzą mi się zbyt dobrze. Jako mała dziewczynka bardzo lubiłam tego typu rzeczy. Aż do dnia, kiedy jedna landrynka mogła sprawić, że udławiłabym się i po prostu umarłabym. Dzięki mojej mamie przeżyłam i mimo że dzisiaj nie boję się zjeść takiego cukierka to bardzo „uważnie” go jem, jakkolwiek to nie brzmi :).

zdjęcie - click

9.Iluzjoniści. Nie mam tutaj na myśli zwykłych sztuczek karcianych, prostych iluzji, takich „pospolitych” pokazów magii. Mówię tu głównie o Dynamo, bo to chyba jedyny iluzjonista, którego oglądam na bieżąco i każda jego sztuczka zapiera dech w piersiach, wszystko jest dopracowane. Mimo że ludzie odkrywają sekrety niektórych jego sztuczek to i tak nie potrafią zrobić ich tak wspaniale jak robi je on. Sztuczka to nie tylko techniczne sprawy, to też rozmowa, odpowiedni dobór słów, charyzma, pewność siebie. Poza tym te najwspanialsze z iluzji (chodzenie po wodzie, podnoszenie ludzi, przenikanie przez szybę, znikanie, czytanie w myślach) nadal owiane są tajemnicą i to one powodują u mnie dreszcz. Zawsze pod koniec odcinka Dynamo wykonuje popisowy numer, coś, czego autentycznie się boję. Za każdym razem pod koniec mam gęsią skórkę i nie jest to przenośnia, a fakt. Z jednej strony go podziwiam, bo znam jego historię, wiem, dlaczego zajął się magią. Jego program to coś więcej niż same sztuczki - opowiada tam o sobie, swoich wspomnieniach, jest całkowicie szczery w tym, co robi. Ale z drugiej strony po prostu się go boję. To, co jest nam obce często wywołuje lęk, niepewność i tak też jest w tym przypadku. Jeśli nigdy nie mieliście z nim styczności to polecam obejrzeć jeden z jego odcinków, a przekonacie się, co mam na myśli.

8.Ciemność. Ten lęk był chyba najsilniejszy, kiedy byłam małą dziewczynką - lubiłam wtedy spać przy lampce, bałam się „potworów ciemności”, strachów spod łóżka i innych wymysłów dziecięcej wyobraźni. Teraz mogę nawet stwierdzić, że lubię ciemność, jednak, kiedy obejrzę coś strasznego, ktoś zasieje we mnie jakąś niepewność i dodam do tego brak światła, po prostu się boję.

7.Zmiany. To jest trochę skomplikowane. Na początku bardzo chcę coś zmienić, myślę, że to będzie coś doskonałego, ale po jakimś czasie stwierdzam, że boję się efektu, nie wiem, co mnie spotka itd. Tak jest również teraz, ponieważ po wakacjach idę do pierwszej klasy gimnazjum – wcześniej cieszyłam się, że nareszcie coś się zmieni, przez pierwsze miesiące na pewno będzie to coś nowego, jakaś fajna przygoda. A teraz? Sama już nie wiem. Z jednej strony chcę tam iść, ale z drugiej nie wiem, co mnie spotka.

6.Klaunowie(?). Myślę, że z tym problem ma sporo osób. Są po prostu przerażający. Tak samo jak joker czy błazen, klaun jest trochę dziwny, mogłabym powiedzieć psychiczny… Co dziwne, wcześniej nie miałam z tym problemu, ale kiedy przyjaciółka pokazała mi kilka filmów w Internecie, gdzie człowiek przebrany za klauna straszy ludzi, udaje, że zabija innych, chce coś podpalić (oczywiście wszystko na niby, ale to i tak budzi niechęć), mój strach do klaunów się poszerzył.  

5.Burza. Kiedy mieszkałam jeszcze w bloku, gdzie był zamontowany piorunochron, burza nie była dla mnie czymś strasznym, wiedziałam, że jestem bezpieczna i nic mi się nie stanie. Natomiast, gdy przeprowadziłam się do domu, gdzie nie ma piorunochronu nie czuję się dobrze podczas burzy. Kiedy słyszę grzmoty gdzieś daleko to nie ma jeszcze w tym nic strasznego, ale jeśli trzaski są bardzo głośne i czuję, że piorun mógłby uderzyć w mój dom, robi mi się niedobrze.

4.Brak prądu, kiedy na dworze jest już ciemno, a jestem sama w domu. W takich sytuacjach czuję się po prostu potwornie. I pal sześć, jeśli nie jest tak ciemno, żeby włączać światło, ale jeśli siedzę sama w pokoju, niebo jest po prostu czarne i nagle wyłącza mi się lampka – to trochę jak scena ze strasznego filmu. W horrorach zazwyczaj po czymś takim dzieje się coś strasznego. Pamiętam dokładnie sytuację, kiedy miałam około dziewięciu lat, nagle wyłączyło się światło, byłam wtedy w kuchni. Dosłownie nie mogłam się ruszyć z miejsca, siedziałam jak sparaliżowana na krześle. I wtedy zadzwonił telefon. O rany, każdy, kto miał kiedyś taką sytuację, wie, o czym mówię – bałam się odebrać, ba, w ogóle spojrzeć, kto dzwonił. Kiedy telefon zamilkł, jak najszybciej zadzwoniłam do taty i rozmawiałam z nim tak długo aż nie włączyli prądu. Teraz się z tego śmieję, ale nigdy nie zapomnę tej historii.

3.Wieczór, pusta ulica, a ja sama idę do domu. Tak jest najczęściej w okresie jesienno-zimowym, kiedy kończę później lekcje. Tam, gdzie mieszkam, muszę wrócić autobusem, więc teoretycznie wszyscy myślą, że ten problem mnie nie dotyczy. Nic bardziej mylnego. Wysiadam z autobusu i wokół wszystko jest oświetlone, chodzi tutaj bardzo dużo ludzi. Ale kiedy idę dalej, zbliżając się powoli do domu, wkraczam w uliczkę, gdzie jestem praktycznie sama. Dlatego każdy człowiek, którego zauważę wzbudza moje podejrzenia. Co chwila odwracam głowę, jest mi gorąco, czasami zaczynam biec, panikuję. Dlatego ten punkt jest u mnie na podium pod względem sytuacji, których się boję.

zdjęcie - click

2.Horrory. Wiem, że może się to wydawać logiczne, bo horror jest po to, aby się właśnie bać, ale ja naprawdę nie znoszę horrorów. Oczywiście, kiedy jestem w gronie znajomych czy razem z przyjaciółką to możemy obejrzeć horror, żeby potem się wspólnie pocieszać i śmiać się z tego jak się boimy. Ale generalnie bardzo nie lubię takich filmów, po prostu mnie obrzydzają i najzwyczajniej w świecie się ich boję.

1.Pająki, osy, pszczoły, bąki, komary, kleszcze… itd. Nieraz przez nie płakałam, piszczałam, było mi gorąco, uciekałam, panikowałam, raz nawet spałam na kanapie w salonie… Po prostu nie znoszę takich owadów (oczywiście nie wszystkich, ale większości). Jest tyle historii związanych z nimi, że nie wiem, na którą się właściwie zdecydować i najlepiej nie napiszę nic – po prostu to na pewno numer jeden na mojej liście i nic tego nie zmieni.

To już wszystkie 10 rzeczy, których się boję. Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i zainspiruje Was do napisania podobnego na swoim blogu. Dziękuję bardzo tym, którzy przeczytali wszystko od początku do końca, bo wiem, że artykuł nie należał do najkrótszych!

Podobał Wam się post? Myślicie, że był za długi? Czy Wasza lista wyglądałaby podobnie?
Zachęcam do pisania komentarzy, bo to bardzo motywuje!

7 komentarzy :

  1. Ja również nie znoszę horrorów a jeśli wracam wieczorami w okresie jesienno-zimowym to dosłownie lecę aby jak najszybciej dotrzeć do domu
    sart-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Spodobał mi się ten tag, niewykluczone, że porzyczę sobie kiedyś ten temat na bloga. :) Wiele z tych rzeczy powiela się z moimi lękami. Jeśli chodzi o okropne robactwo, to ja reaguję tak samo jak Ty - nieraz płakałam w akcie desperacji. Najgorsze jest to, że nikt nie bierze tego mojego panicznego strachu na serio i tylko się ze mnie śmieją, mówią, że jestem niepoważna, że się ich boję... no po prostu koszmar.
    Horrory i ciemność też mnie przerażają, nie lubię być sama kiedy jest ciemno i kiedy oglądam horrory (ale ogółem nie oglądam). Jeśli chodzi o burze, też bezpieczniej czułam się w bloku, wtedy mnie to fascynowało, ale jak się przeprowadziłam do domu, już nie jest tak ciekawie, głownie, że mam pokój na poddaszu.
    Iluzjoniści mnie intrygują i ciekawią, zastanawiam się jak to robią... Nie wierzę w jakieś nadprzyrodzone moce, tylko najbardziej mnie denerwuje to "jak!?".
    Bardzo ładny blog, myślałam, że będzie trochę nieogarnięty, bo pisałaś u mnie, że dopiero zaczynasz (przy okazji, odpowiedź na komentarz umieściłam u siebie na blogu. Nie lubię odpowiadać u siebie, bo muszę dokonać selekcji "na to odpowiem, na to nie" i dodatkowo dorabiam sobie fejkowe komentarze, no ale nie chcę tu pisać nie na temat). Dodałabym jeszcze jakieś gadżety po prawej i obserwatorów też tam przeniosła (+ obserwuję).
    Pozdrawiam! :)

    inspiratium.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak miły komentarz :). Tak, też zastanawiałam się nad różnego rodzaju gadżetami, ale blog został założony dosłownie tydzień temu, więc nie miałam jeszcze czasu się za to zabrać. Jeszcze raz dziękuję za komentarz i obserwację, to dużo dla mnie znaczy!

      Usuń
    2. Nie ma sprawy, czekam na rozwój tego bloga. ;) A co do pytania u mnie, to te kółka robię w photoshopie, tam jest specjalne narzędzie wycinania kółka. Zresztą, myślę, że jakieś instrukcje powinny być na internecie. ;)

      Usuń
  3. Gdybym kiedykolwiek robiła taką listę, punkt pierwszy byłby taki sam - bardzo, bardzo boję się owadów. :) Niektórych to nawet zabijać nie potrafię, bo na samą myśl, że miałabym się do nich zbliżyć, robi mi się słabo. Patrzę z daleka, jak sobie siedzą na parapecie i ruszają skrzydełkami, brr. Sama nie wiem, kiedy zaczęłam się bać owadów, pytałam rodziców i podobno tydzień przed czwartymi urodzinami pogryzły mnie osy, sprawa była poważna, pojechałam do szpitala, przy okazji wyszło na jaw, że mam silną alergię. Ja tego nie pamiętam - a może właśnie pamiętam, może gdzieś to się zakotwiczyło w nieświadomości, kto wie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pod kilkoma punktami mogłabym się podpisać, np. jeśli chodzi o zmiany. Również często miewam ochotę na spróbowanie czegoś nowego, po czym dopada mnie lęk przed niepewnym tego efektem. Przy tym punkcie zaintrygowała mnie jeszcze jedna sprawa - napisałaś, że idziesz do pierwszej klasy gimnazjum. Jestem mile zaskoczona, bo dojrzałość z jaką piszesz może przebić niejednego starszego. Ale wracając do tematu szkolnego, rozumiem Cię. W zeszłym roku to ja przeżywałam podobne rozterki, gdy po raz pierwszy szłam do liceum. Nie wiedziałam, co mnie czeka. I szczerze mówiąc, po pierwszym roku nie jestem wniebowzięta, ale jakoś żyję. Gimnazjum wydaje się być fajniejszym okresem, także myślę, że będziesz zadowolona, gdy już się przyzwyczaisz ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    http://takodsiebie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem fanką różnych tagów, ale ten nie jest najgorszy i całkiem miło mi się go czytało.
    Jeśli chodzi o iluzjonistów to nigdy, prze nigdy, nie widziałam na tyle dobre żeby mnie zaciekawił i pociągnął za sobą, w siną dal. Koniecznie muszę obejrzeć tego! Oj ciemność, najgorsze co może być. Nie daj boże, pójdę się myć w nocy, kiedy już wszyscy śpią (mam na dole), wychodząc z niej.. Mogłabym ustanowić nowy rekord Guinnessa w biegu krótko dystansowym. Różnych owadów, robactw nie tyle się boje co brzydzę. To takie nie przyjemne jak jakieś obce ciało dotyka Cię, łazi po tobie i jeszcze potrafi ugryźć.
    Post nie za długi, w sam raz. Jedyne co, zwiększyłabym rozmiar czcionki. Troszkę mi się zlewały literki.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Betty

Designed By Darmowe dodatki na blogi